o reklamach, które zrobiły na mnie wrażenie i tych, które są dla mnie zupełnym nieporozumieniem o reklamach, w których się zakochałam i tych, których nienawidzę
Ostatnio, przez dużą ilości dodatkowych zajęć, brakuje mi czasu,
żeby na spokojnie napisać coś nowego na blogu, choć jest bardzo wiele kampanii wartych poświęcenia chwili i obejrzenia.
Jedną z takich jest akcja społeczna w Brazylii skierowana
do dzieci chorych na raka. Bardzo mnie wzruszyła ta akcja, szczególnie na myśl
o dzieciach, które mimo że mają niewiele lat, muszą się zmagać z ciężką chorobą.
Pomysł jest bardzo prosty i być może dodaje dzieciom wiary i siły, potrzebnej
do wyzdrowienia.
Kościół katolicki w Montrealu może udzielić błogosławieństwa
przez Internet, wystarczy wejść na stronę http://beblessed.ca/
i przeciągnąć na tablecie slide w górę i w bok robiąc znak krzyża.
Mocno zaskakujące, ale dla mnie pozytywnie. Kościół, który
jest silnie osadzony w tradycji i z trudem i oporem dostosowuje się do
współczesnego świata (choć nie wiem, jak to wygląda w Kanadzie) wyciągnął rękę do Internautów i nawiązuje z
nimi relacje przy użyciu nowych mediów.
Sama nie mam samochodu, ale nieraz słyszałam historie, jak
GPS wyprowadził kogoś na polne ścieżki. Ale gdyby było GPS z funkcją „Chcę się
zgubić”, GPS, które pomaga ci uciec przed całym światem, kiedy wszystko cię
wkurza i masz już dość, skorzystałbyś/skorzystałabyś?
Marka Dove konsekwentnie trzymając się swojego przekazu
„Prawdziwe piękno”, w połowie kwietnia na Youtube umieścił film. W filmie
emerytowany rysownik policyjny tworzy dwie wersje szkicu kobiet. W pierwszej
wersji kobieta opisuje samą siebie. Natomiast w drugiej portret tworzony jest
na podstawie opisu innej osoby.
Film zdobył w sieci ogromną popularność i rzeczywiście jest
bardzo poruszający, zmusza do refleksji na temat tego, jak postrzegamy siebie
samych i tego, jak widzą nas inni. Ale mnie nie przekonał. Dlaczego?
- trudno uwierzyć, że w badaniu brały udział zupełnie
przypadkowo wybrane kobiety. Wszystkie z nich są ładne i młode. Najstarsza z
nich, długowłosa blondynka wygląda na około 40 parę lat. Nie ma wśród nich ani
jednej otyłej osoby. Można też przypuszczać, że wybrane kobiety są mało pewne
siebie, skromne i mają liczne kompleksy (bo kto ich nie ma)
- nie wierzę też, że osoba, która podawała drugą wersję
rysopisu, będąc na tego rodzaju badaniach, wiedząc, że jest nagrywana,
opisywała nowo poznaną osobę negatywnie, wytykając jej wady. Tym bardziej, że
wcześniej poznała i rozmawiała z daną kobietą.
- podoba mi się strategia Dove i lubię ich reklamy, ale
ciągle pamiętam, że marka należy do Unilevera, który w swoim portfolio ma też
markę Axe, znaną z seksistowskich reklam. I to już bardzo mi się kłóci.
W sieci też można znaleźć sporo negatywnych artykułów,
komentarzy i parodii, które poddają w wątpliwość szczerość działań Dove. Tak
jak ta:
Dwa case study, jak można wykorzystać Pinterest, serwis społecznościowy
przeznaczony do kolekcjonowania zdjęć i grafik, przy akcjach marketingowych. Oba
przykłady dotyczą zagranicznych marek. Nie słyszałam do tej pory o ciekawym
przykładzie polskiej kampanii reklamowej przeprowadzonej na Pintereście.
Producent środków higienicznych dla kobiet Kotex wybrał 50
najbardziej wpływowych użytkowniczek Pinterestu w Israelu i prześledził ich
profile w poszukiwaniu tego, co lubią, czym się interesują i co je inspiruje.
Na tej podstawie przygotował dla nich spersonalizowane upominki np. dla jednej
z użytkowniczek, posiadaczki kotów, miski z imionami jej ulubieńców.
Film wideo pod linkiem (niestety blogger googla nie chce znaleźć filmu na YouTube pod żadnym kluczowym słowem).
Marka Güd, producent kosmetyków, zauważył tablicę jednej z
użytkowniczek Pinteresta Keri Pfeiffer, która na serwisie przedstawiła swój
idealny poranek. Brand korzystając ze zdjęć na tablicy Keri, zrealizował jej
marzenia. Można jej tylko pozazdrościć.